Pokaż wszystkie wpisy

7 największych osiągnięć Polaków na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich

7 największych osiągnięć Polaków na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich

Polacy na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich

 

Igrzyska Olimpijskie – to najstarsza i zarazem największa międzynarodowa impreza sportowa, organizowana, co 2 lata (na przemian zawody letnie i zimowe) w różnych krajach. Ideą przewodnią igrzysk jest szlachetne współzawodnictwo i braterstwo wszystkich narodów.

W tym roku mija dziewięćdziesiąta czwarta rocznica rozegrania pierwszych zimowych Igrzysk Olimpijskich. Ich historia rozpoczęła się dopiero w 1924 roku we francuskim Chamonix. Pierwsze zawody odbywały się jednak pod innym szyldem niż ma to miejsce obecnie – we Francji mówiło się o “Tygodniu Sportów Zimowych”. Program zawodów był bardzo skromny, w porównaniu z obecną listą konkurencji. Były w nim zmagania w ramch narciarstwa klasycznego, łyżwiarstwa szybkiego, łyżwiarstwa figurowego, hokeja na lodzie, curlingu oraz bieg patroli wojskowych – pierwowzór biathlonu. Począwszy od drugiej edycji rozegranej w Sankt Moritz, jednoznacznie mówiło się już o zawodach, jak o Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.

Jesteście ciekawi największych osiągnięć biało-czerwonych w historii tych zmagań? Zapraszamy do lektury!

 

1. Pierwszy medal dla Polski w trakcie Zimowych Igrzysk Olimpijskich

Franciszek Gąsienica Groń Cortina

Źródło: Sport Interia

Reprezentacja Polski startowała w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich nieprzerwanie od początku ich rozgrywania. W latach 1924-1952 Polacy nie zdobyli niestety żadnego medalu olimpijskiego. Pierwszy zimowy sukces zapewnił Polakom Franciszek Gąsienica Groń, który zajął trzecie miejsce w konkursie indywidualnym kombinacji norweskiej w 1956 roku.

Groń urodził się 30 września 1931 roku w Zakopanem. Pasjonowało go wiele dyscyplin sportowych, między innymi narciarstwo, pływanie, skoki do wody, tenis stołowy czy piłka nożna. Ze względu na miejsce zamieszkania, narciarstwo było dla niego sportem naturalnym. W 1946 roku wstąpił do TS Wisła. Przyjęto go tam niejako „na kredyt”, tylko ze względu na jego olbrzymi zapał do nart. Księga jubileuszowa Wisły z 1965 roku wspomina, że „kto tylko popatrzył na jego filigranową sylwetkę, ten nie wierzył, by mógł z niego wyróść zawodnik wielkiej klasy”.

A jednak, udało się! To właśnie Groń zdobył dla Polski pierwszy medal na igrzyskach olimpijskich w Cortina d’Ampezzo. W 1956 roku wywalczył dla nas brąz w dwuboju klasycznym, inaczej nazywanym kombinacją norweską. Jest to połączenie biegów i skoków narciarskich.

Tak Groń wspomina dzień, w którym zwyciężył:

„W dniu decydującej batalii, przed biegiem na 15 km, wstałem o godzinie 7 rano. Wszyscy już byli po śniadaniu. Nie budzili mnie. Trener zabronił. Byłem świetnie wypoczęty, ale przeraziłem się, gdyż był najwyższy czas smarować narty. Wbiegłem więc do narciarni, lecz tam moich desek nie było. Wypadłem przed hotel. Stały oparte o ścianę, były już wysmarowane. Zatroszczył się o to trener Orlewicz. Głupio zapytałem go, czy dobrze są posmarowane. Tylko się uśmiechnął…”.
„Podbiegają do mnie ludzie, gratulują, jestem oszołomiony. Ktoś mnie całuje. Nagle dziennikarze i trenerzy ze Związku Radzieckiego przybiegają do mnie i mówią, że zdobyłem brązowy medal. Radość, gratulacje.”

 

2. Łyżwiarki na medal

Elwira Seroczynska Squaw Valley

Źródło: Przegląd Sportowy

Następne igrzyska przyniosły kolejny sukces. Rewelacyjna postawa Polek Elwiry Seroczyńskiej i Heleny Pilejczykowej na Igrzyskach Olimpijskich w Squaw Valley przyniosła srebrny i brązowy medal na 1500 metrów.

„Gdzieś na początku grudnia 1950 roku, przy pierwszych mrozach, Baśka nagle zapytała, czy umiem jeździć na łyżwach? Umiałam. Byle jak oczywiście, po swojemu, na łyżwach przykręcanych do wysokich trzewików specjalną korbką. W Wilnie jeździliśmy na takich po ubitym śniegu ulic śródmiejskich i na ślizgawkach wylewanych szlauchami przez dozorców. Baśka swoje pytanie zadała jednak nie bez powodu. Okazało się, że trenuje w klubie Stal i właśnie wybiera się na obóz sportowy do Zakopanego. Mój Boże! Zobaczyć Zakopane, fajnie spędzić ferie w górach, śpiewać kolędy pod Giewontem … Jeśli koniecznie trzeba, to mogę tam nawet jeździć na łyżwach, ale przecież nie z powodu sportu pragnęłam wsiąść z Baśką do pociągu. Czy mogę pojechać? Czy wezmą mnie ze sobą?

Wzięli! I to był chyba moment decydujący o całym moim życiu. O tym, że zostanę sportsmenką, że poznam Jacka, przyszłego męża, że wyruszę w świat by odnosić sukcesy , że z wylęknionej tułaczki, wypędzonej z własnego domu, stanę się osobą o twardym kręgosłupie, dumną z tego, czego udało mi się w życiu dokonać” – wspominała Elwira Seroczyńska.

Sroczyńska urodziła się 1 maja 1931 roku w Wilnie. Była absolwentką warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego z tytułem magistra wf. Młodość spędziła w Elblągu, później w Warszawie. Dopiero wspominany wyjazd do Zakopanego zaszczepił w niej łyżwiarską pasję. Po trzech miesiącach jazdy na łyżwach, Elwira, pod okiem trenera Kazimierza Kalbarczyka została mistrzynią Polski.

21 lutego 1960r. na stadionie lodowym w Squaw Valley panowały idealne warunki. Słoneczna pogoda przy temperaturze minus 8 stopni i słabiutkim wietrze stwarzały atmosferę, w której oczekiwano dobrych rezultatów. Faworytkami biegu na 1500 metrów były zawodniczki radzieckie oraz Niemka Helga Hasse, która dzień wcześniej zdobyła złoty medal na 500 metrów. Elwira Seroczyńska startuje w siódmej parze. Polka doskonale wychodzi ze startu.

Po połowie pierwszego okrążenia Seroczyńska jadąc swobodnie i pięknie stylowo, łatwo mija swoją rywalkę. Odległość między nimi stale się powiększa. Na widowni poruszenie, ludzie zaczynają dopingować Polkę, która zupełnie niezagrożona wpada na metę bijąc rekord Polski i uzyskując świetny czas 2.25,7, zaledwie 0,2 sekundy gorszy od rekordu świata! Po Seroczyńskiej będą jechać jednak jeszcze silne zawodniczki. Niemka Haase i Japonka Takano nie potrafią jednak tak szybko pokonać dystansu.

Czyni to dopiero Lidia Skoblikowa, która bije rekord świata, mocno cały czas naciskana przez Helenę Pilejczykową. Druga Polka także ma świetny czas. I Elwira i Helena stają na podium, zdobywając odpowiednio srebrny i brązowy medal dla Polski, po raz pierwszy obsadzając pudło jednocześnie dwoma naszymi reprezentantami.

 

3. Pierwsze Polskie złoto

Wojciech Fortuna Sapporo

Źródło: Z-ne.pl

Wojciech Fortuna urodził się 6 sierpnia 1952 w Zakopanem. Już w wieku kilku lat zaczął skakać na Antałówce, gdzie wraz z kolegami usypywał sobie skocznię ze śniegu. Niedługo potem został zawodnikiem Wisły-Gwardii Zakopane. Tam już w wieku 13 lat skakał na Wielkiej Krokwi. Jego pierwszym sukcesem było zajęcie 16 miejsca na ME Juniorów w Gosau w Austrii. Fortuna często miał problemy z telemarkiem. Skakał bardzo dobrze, przeważnie dalej od swoich rywali, jednak lądował na dwie nogi – dlatego miał mniejsze szanse na końcowy sukces.

11 lutego 1972 roku – ten dzień odmienił życie Wojciecha Fortuny, a także przeszedł do historii polskich skoków narciarskich. Na skoczni Okurayama w Japonii, Fortuna jako pierwszy Polak zdobył złoty medal w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Został także Mistrzem Świata w skokach, gdyż za zwycięstwo olimpijskie w tamtych czasach oprócz złotego medalu przyznawano również złoty krążek FIS.

18 letni Fortuna zdeklasował wszystkich rywali skacząc na 111 metrów i zdobywając 130,4 punkty. W drugiej serii nie poszło mu już tak dobrze – skoczył jedynie na 87,5 m. Ale pomimo tego nikt nie był w stanie go pokonać. Polak zdobył złoto olimpijskie i pokazał miejsce w szeregu faworyzowanym Japończykom, wygrywając zaledwie o 0,1 punktu!

Po Olimpiadzie w Sapporo, Fortuna skakał jeszcze przez kilka sezonów, ale nigdy później nie osiągnął podobnego sukcesu. Jego kariera nie trwała również długo. Z czasem gazety zaczęły pisać o nim jako o skoczku jednego skoku, któremu udało się wykorzystać szczęśliwy podmuch wiatru.

W trakcie całej swojej kariery, aż trzykrotnie doznał wstrząśnienia mózgu, dwukrotnie złamał rękę i raz nogę, miał też poważną kontuzję kolana i kręgosłupa – co pokazuje jak niebezpiecznym sportem są skoki narciarskie.

 

 4. Orzeł z Wisły zdobywa medal w Salt Lake City

Adam Małysz w Salt Lake City

Źródło: TVP Sport

Jedną z ikon polskich sportów zimowych, od wielu lat jest Adam Małysz – jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii  skoków narciarskich, Ikoniczny wąsaty Orzeł z Wisły to bez wątpienia jedna z największych gwiazd polskiego sportu.

Małysz urodził się 3 grudnia 1977 roku w Wiśle. Jan Małysz, ojciec Adama, był kierowcą w klubie KS Wisła, a Jan Szturc – wujek od strony matki – był trenerem i byłym skoczkiem. Dzięki niemu Małysz już jako dziecko przygotowywany był do skakania na nartach. Szturc został też pierwszym trenerem Małysza. W wieku 6 lat Adam oddał swój   dziewiczy skok i wtedy też rozpoczął swoją drogę na szczyt.

W 2002 roku na igrzyskach olimpijskich w Salt Lake City Adam Małysz wywalczył aż dwa medale – brąz i srebro. W pierwszej serii konkursu na średniej skoczni w Salt Lake City, Małysz skoczył najdalej – 98,5 m. Otrzymał jednak niższe noty za styl niż Simon Ammann oraz Sven Hannawald. Szwajcar uzyskał 98 metrów, zaś Hannawald 97. W drugiej serii Polak doleciał do 98 metra i zakończył konkurs na najniższym stopniu podium.

W 2010r. podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver, gdy okazało się, że wywalczył srebro, Adam Małysz padł na kolana i wycałował kanadyjski śnieg. Dla wielu polskich kibiców, to był jeden z najbardziej wzruszających momentów tych igrzysk.

„Dziękujemy, dziękujemy! Adam, jesteś wielki!” – krzyczało kilkudziesięciu polskich fanów, którzy przyjechali do Kanady podziwiać wielkiego skoczka z Wisły.

 

5. Po 38 latach posuchy, Polacy zdobywają kolejny złoty medal!

Justyna Kowalczyk Vancouver 2010

Źródło: Treningmentalny.wordpress.com

Justyna Kowalczyk urodziła się 19 stycznia 1983 w Limanowej.

„Najpierw chciałam być, jak tata, inżynierem. W szkole uznałam, że skoro lubię historię i jestem wygadana, to zostanę prawnikiem. Kiedyś siedziałam i oglądałam z tatą biegi narciarskie podczas igrzysk olimpijskich. Zaczął opowiadać, jaka to trudna i wymagająca wyrzeczeń dyscyplina sportu. Ale ja stwierdziłam, że ohydna. Miałam wtedy 11 lat”.

Pomimo niewinnych początków, Justyna została jedną z dwóch biegaczek narciarskich w historii tej dyscypliny (razem z Finką Marjo Matikainen), które zdobywały Puchar Świata trzy razy z rzędu, jak również jedyną zawodniczą, która czterokrotnie, raz po razie, zwyciężyła w prestiżowym cyklu Tour de Ski.

W 2010 roku minęło dokładnie 38 lat od kiedy w Sapporo Wojciech Fortuna zdobył dla Polski pierwszy złoty medal. Dzięki niesamowitej sile i wytrwałości, Justyna Kowalczyk podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver, w biegu masowym techniką klasyczną na dystansie 30 km.

Kowalczyk po fantastycznym finiszu wygrała z czasem 1:30.33,7 godz. „Fajnie jest wreszcie pokonać Bjoergen” – powiedziała po biegu. Finisz, w którym liczyły się tylko Justyna Kowalczyk i Marit Bjoergen, kibice na olimpijskim stadionie oglądali na stojąco. Kowalczyk na ostatnich 800 metrach nie dała się wyprzedzić największej rywalce i po pasjonującej walce ramię w ramię, na linii mety wyprzedziła ją o pół narty – dokładnie o…. 0,3 sek.

Następne igrzyska, to kolejne zwycięstwo Justyny Kowalczyk. W 2014 roku Polka wywalczyła złoty medal dla Polski. Podczas ZIO w Soczi. Kowalczyk w niesamowitym stylu wygrała swoją koronną konkurencję – bieg na 10 km techniką klasyczną. Ukończyła go ze zniewalająco dobrym czasem 0:28:17,8 godz.

Polka zwyciężyła nie tylko ze swoimi rywalkami, ale przede wszystkim pokonała własne słabości, spowodowaną kontuzją. Start Kowalczyk był wielką niewiadomą, ponieważ przed igrzyskami doszło u niej do złamania jednej z kości śródstopia. Doskwierający ból był ogromny, ale mistrzyni stwierdziła, że dzięki środkom przeciwbólowym da sobie radę. Jak powiedziała, tak zrobiła. Pobiegła najlepiej jak potrafiła, z zawziętością pokazała, że nawet ogromny ból nie jest w stanie powstrzymać jej determinacji.

„Było bardzo ciężko, ale złota olimpijskiego nie zdobywa się z uśmiechem na ustach. Ja uparta kobita jestem, to już dawno stwierdzono” – podkreśliła Justyna Kowalczyk.

 

6. Tego jeszcze nie było – 2 złote medale na jednych igrzyskach!

Kamil Stoch dwa złote medale w Soczi

Źródło: Gazeta Krakowska

Kamil Stoch urodził się 25 maja 1987 w Zakopanem.  Przyszły mistrz wychowywał się i uczył w miejscowości Ząb. Na nartach zaczął jeździć w wieku trzech, a pierwsze skoki oddał w wieku czterech lat – na skoczniach budowanych wspólnie z kolegami. Jest zdobywcą dwudziestu siedmiu medali na zimowych i letnich mistrzostwach Polski – dziesięciokrotnie zwyciężał.

Stoch jest też aktualnym rekordzistą Polski w długości skoku narciarskiego. Cechuje go wysoka estetyka przy ułożeniu ciała w trakcie lotu i lądowaniu. Często otrzymuje wysokie oceny sędziowskie, w tym i te najwyższe „20”.

12 letni Kamil w wywiadzie dla TVP Sport:

„Chciałbym wystartować na olimpiadzie, zdobyć złoty medal. Jak na razie to ja mam jeszcze czas. Może za jakieś pięć–sześć lat wystartuję, jak będę dobrze skakał”.

Słynny wywiad młodego Kamila znajdziecie tutaj:

Źródło: Sport TVP

Teraz skoczek z Zębu jest drugim w historii Polakiem, który wygrał olimpijski konkurs skoków narciarskich. Stoch zdobył złoty medal dla Polski i zdeklasował swoich rywali na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 2014 roku w Soczi. Oddał fenomenalny skok na skoczni normalnej, zyskując aż 105,5 metra. W drugiej serii skoczył na 103,5 metra. W sumie, zdobył aż 12,7 punktów przewagi nad drugim Peterem Prevcem.

15 lutego 2014r – tego dnia wszyscy czekali na skoki Stocha. Już pierwsze zwycięstwo polskiego mistrza było dla wszystkich ogromną radością, ale nie był to koniec fety polskich kibiców. Kolejny występ i następne złoto! Stoch skoczył na 139 i 132,5 metrów – nokautując po raz drugi swoich rywali. Przed zwycięstwem nie powstrzymały go nawet trudne tego dnia warunki atmosferyczne.

“Polacy są zwariowani na puncie skoków narciarskich, a Stocha stawiają już na jednym piedestale obok największego ich idola – Adama Małysza. W ciągu tygodnia udało mu się zrobić coś, czego skoczek z Wisły nie zdołał osiągnąć w ciągu całej kariery” – pisano o Stochu.

Mistrz z Soczi został pierwszym polskim sportowcem w historii, który zdobył dwa złote medale na jednych zimowych igrzyskach olimpijskich. Został też trzecim w historii skoczkiem narciarskim, który zdobył na jednej olimpiadzie dwa złote medale w konkursach indywidualnych.

 

 7. Szczęśliwe Soczi – czyli niespodziewany sukces Zbigniewa Bródki

Zbigniew Bródka złoty medal w Soczi

Źródło: Newsweek.pl

Podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi Zbigniew Bródka wywalczył olimpijskie złoto w biegu łyżwiarzy szybkich na 1500 metrów. Polak niespodziewanie wygrał wyścig o złoty medal z Holendrem Koenem Verweijem – różnica między nimi wyniosła jedynie trzy tysięczne sekundy!

Polak i Holender uzyskali czas 1.45,00 i decydowały tysięczne części sekundy. Ostatecznie dokładny czas Bródki to 1.45,006, a Holendra – 1.45,009. Dzięki Bródce, Holendrzy ponieśli pierwszą w tych igrzyskach porażkę w męskich konkurencjach. Po raz pierwszy w historii polski zawodnik został mistrzem olimpijskim w łyżwiarstwie szybkim.

Bródka podkreśla, że jako zawodnika i człowieka ukształtował go pierwszy szkoleniowiec Mieczysław Szymajda, pochodzący z rodzinnej miejscowości. Trener założył sekcję łyżwiarstwa w wiosce, gdzie do najbliższego sztucznego lodowiska było aż 80 kilometrów.

„To dzięki niemu połknąłem bakcyla łyżwiarstwa. Trener poświęcał nam swój prywatny czas. Przygotowywał lód przed lekcjami, często w nocy. Jego zaangażowanie mobilizowało nas do treningu.”

***

We wszystkich zimowych igrzyskach olimpijskich Polacy zdobyli w sumie 20 medali, przy czym najwięcej w Vancouver w roku 2010 i Soczi w 2014. Pozostałe sukcesy medalowe biało-czerwonych przypadały na lata 1956-2014.

XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie – odbywają się w południowokoreańskim Pjongczangu w dniach 9 – 25 lutego 2018 roku. Składać się będą z 98 konkurencji w 15 dyscyplinach sportowych. U progu kolejnych igrzysk kalkulujemy, sprawdzamy formę zawodników, zaciskamy kciuki. Nie zapominajmy jednak, że najpiękniejsza jest w sporcie czysta rywalizacja, smak i radość zwycięstw oraz często zapierająca dech w piersiach oprawa w postaci lodu, śniegu i mrozu.

Dalej Biało – Czerwoni! Jesteśmy z Wami!

***

Podobał Ci się nasz artykuł? Nie zapomnij zapoznać się z resztą ciekawych treści na naszym Sportowym Blogu! 🙂

Bądź zawsze na bieżąco!

Zapisz się do newslettera, otrzymuj wiadomości o nowych poradach oraz promocjach!

Podany adres e-mail został dodany do newslettera

Zapisz się